Poranna gimnastyka

Przygoda w bibliotece – słuchanie fragmentu opowiadania Doroty Smoleń, rozmowa na temat treści. Rodzic czyta dziecku  opowiadania, które jest skierowane do dzieci przed­szkolnych, które niedługo pójdą do pierwszej klasy. Książka wprowadza przedszkolaków w tajemniczy świat szkoły, ułatwia adaptację. Bohaterem jest Jaś, uczeń pierwszej klasy, który lubi swoją szkołę i ma kilku kolegów, z którymi spędza czas. Pewnego razu w bibliotece zaczynają znikać litery.
Jaś Pierwszoklasista i połykacz liter
Moim ulubionym miejscem w szkole jest biblioteka – nasza pani bibliotekarka jest super, przeczytała chyba wszystkie książki, bo wie, o czym jest każda lektura! Zawsze poleci mi coś ciekawego do czytania.
Pewnego dnia po lekcjach poszedłem do biblioteki i zobaczyłem, że pani Jola jest bardzo zmartwiona.
– Dziwne rzeczy się dzieją z książkami – powiedzia­ła, gdy zapytałem, czemu jest smutna. – Jakby ktoś wymazywał z nich litery.
Pokazała mi „Koszmarnego Karolka” z pustymi stronami – rzeczywiście, wszystkie litery zniknęły!
– Ale jak to możliwe?
– Nie mam pojęcia – westchnęła pani Jola.
– Wczoraj znalazłam trzy egzemplarze z tyłu za rega­łami na podłodze, dziś rano leżały tam kolejne dwa.
Dziwna sprawa. Dlaczego ktoś wymazuje litery z ksią­żek? I kiedy to robi? Zamyślony wróciłem do świetlicy.
– Chłopaki, jest sprawa do wyjaśnienia.
– Zagadka?
– Tajemnica?
– Trzeba przeprowadzić śledztwo.
Szybko opowiedziałem im, czego się dowiedziałem w bibliotece. Chłopaki nie mogli uwierzyć.
– Bujasz.
– Po co ktoś miałby wymazywać litery z kartek książki?
– Właśnie to musimy ustalić.
Następnego dnia były wywiadówki, po południu w szkole było dużo ludzi i zamieszania. Nikt nie zauważył, gdy bliźniacy wzięli z dyżurki klucz do biblioteki. Drzwi zaskrzypiały cicho, gdy wcho­dziliśmy. W bibliotece było ciemno, nie chcieliśmy zapalać światła, żeby nie spłoszyć intruza. Scho­waliśmy się za biurkiem pani bibliotekarki, skąd mieliśmy widok na drzwi. Przez dłuższą chwilę nic się nie działo. Potem Michał zaczął się kręcić.
– Kiedy on przyjdzie?
– Skąd mam wiedzieć?
– A jak będzie silniejszy od nas?
– Przecież nas jest czterech, damy mu radę.
– No racja.
Dalej nic się nie działo. Nagle coś chrapnęło tuż obok. Zerwaliśmy się przerażeni. Zaspany Piotrek ziewnął i wzruszył ramionami.
– No co? Nie wyspałem się dzisiaj, a tu tak cicho, ciemno, ciepło…
Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę, a czas ciągnął się jak guma do żucia. Nagle usłyszeliśmy jakiś szelest dobiegający zza regałów, z samego końca biblioteki. Podkradliśmy się tam po cichu. Ktoś tam był, szeleścił i mlaskał w ciemności.
– Mmmm… Mmmm… Mniam…
Na trzy, cztery zapaliliśmy latarki.
W kącie siedział bardzo wystraszony, mrużący oczy stwór – wyglądał jak owłosiona piłka, a w rozdzia­wionej z zaskoczenia paszczy widniały dwa rzędy ostrych białych zębów. Na jednym z nich wisiało czarne kółko. W chudych łapkach dziwne stworzenie trzymało „Baśnie” Andersena otwarte na stronie, która do połowy była pusta. Też byłem zaskoczony, i chyba nie mniej wystraszony niż ten dziwny potwór, ale na szczęście nie byłem tu sam.
– Kim jesteś? Co tu robisz? – zapytałem ostro, biorąc się pod boki.
– Eee… – stwór nerwowo przełknął ślinę, nie spuszczając z nas wzroku. – Jestem Połykacz Liter. Niedawno się tu przeprowadziłem…
– Tu? Do biblioteki?
– No tak, to najlepsze miejsce na świecie. Pełno jedzenia… Tyle słodkich samogłosek, wytrawnych spółgłosek i jeszcze te pyszne chrupiące ogonki… – Połykaczowi Liter głośno się odbiło.
– Ale to są książki! Jak zjesz wszystkie litery, to nie będziemy mieli czego czytać!
– To nie możecie grać w gry na komputerze albo na komórkach? – zdziwił się Połykacz Liter, dłubiąc w zębach. – Po co wam książki?
Popatrzyliśmy na siebie zdumieni. Co za pytanie!
– Z książek można się dużo nauczyć – powiedział Paweł.
– Czytanie jest bardzo przyjemne – dodał Łukasz.
– Chcę zostać pisarzem, ale najpierw muszę dużo przeczytać, żeby wiedzieć, o czym pisali inni – dodał Piotrek.
– W każdym razie nie zgadzamy się, żebyś zjadał litery z naszych książek, koniec i kropka! – podsu­mowałem stanowczo.
Połykacz Liter popatrzył na nas zasmucony.
– To co ja będę jadł?
– Możemy przynosić ci kanapki – zaproponował Łukasz.
Stworzenie przewróciło oczami.
– Przecież powiedziałem, że jestem Połykaczem Liter, a nie kanapek!
– A może… – zaczął Paweł.
– Owoce, warzywa, nabiał, mięso… odpadają – przerwał mu Połykacz Liter, rozglądając się dokoła – tylko litery, żywię się literami. Przecież nie skażecie na śmierć głodową biednego małego Połykacza? – spojrzał na nas oczami jak kot ze „Shreka”.
Westchnęliśmy ciężko.
No pewnie, książki książkami, ale gość musi coś jeść.
– Wiem! – krzyknął nagle Łukasz. – Jesz po prostu litery, tak? Nie muszą to być litery z książek. Byle były litery?
– No taa, przecież mówiłem – odparł niewyraźnie Połykacz Liter, ruszając szczękami.
Zabrałem mu Andersena, zanim zdążył zjeść następ­ną stronę.
– Słuchajcie – gorączkował się Łukasz. – Mam świetny pomysł! Będziemy mu przynosić stare gazety i gazetki reklamowe!
– Doskonały plan! – pokiwali głowami chłopcy.
– Pasuje Ci? – spytałem Połykacza Liter.
– Pewnie, byle dużo i często.
– Ale obiecujesz, że nie będziesz już zjadał liter z książek?
– No jak umowa, to umowa! – nadął się Połykacz Liter.
Od tej pory codziennie przynosimy mu starą prasę i reklamowe gazetki. Czyste kartki odnosimy do świetlicy i rysujemy na nich. Pani bibliotekar­ka odetchnęła z ulgą, bo litery przestały znikać z książek, choć nie powiedzieliśmy jej o Połykaczu Liter, tak na wszelki wypadek. Mogłaby się obawiać, że złamie umowę, bo nadal mieszka w szkole – prze­prowadził się do magazynku przy sali gimnastycz­nej, na szczęście daleko od biblioteki. Kiedyś Michał przyniósł mu stare zeszyty i okazało się, że Połykacz Liter jeszcze nigdy nie próbował ręcznie pisanych liter. Bardzo mu przypadły do gustu, mówi, że czuje w nich głębię smaku – widać, że nigdy nie pił atra­mentu. Zatem bliźniacy często przynoszą mu swoje dzienniczki, a on wyjada z nich uwagi nauczycieli.
Źródło: Dorota Smoleń, – „Jaś Pierwszoklasista i poły­kacz liter”, Centrum Edukacyjne „Bliżej przedszkola”, Kraków 2013
Rodzic pyta: Kto był bohaterem opowiadania? Gdzie dzieje się akcja książki? Jakie zdarzenia mia­ły miejsce w bibliotece? Kto postanawia pomóc pani Joli bibliotekarce i w jaki sposób? Jak zakończyło się śledztwo dzieci? Kto zjadał literki z książek? W jaki sposób dzieci uratowały książki z biblioteki? Co czuł Połykacz Liter, zjadając literki pisane przez ludzi?.
Zadania  do wykonania
zadanie1 zadanie2 zadanie3 

Na zakończenie przypomnijcie sobie piosenkę o bajkowym krawcu
Opracowały Alicja Kurek, Sabina Henrykowska – Jaśkowiak
Skrzaty pozdrawiają